Varia

Nowa twarz w blogosferze

Pojawił się jak supernova na stronie facebookowej Grodziska Mazowieckiego. Trafił na czas finału Wielkiej Orkiestry, dlatego zagaił, że osobiście zna i lubi Jurka Owsiaka. Miał przyjemność wypić z nim w 1991 roku na plaży Nimfa w Międzyzdrojach. Całość napisano Caps Lockiem przy szczątkowej interpunkcji. Większych problemów z ortografią nie odnotowałam. Post zaczynał się od „WITAM”, kończył na „POZDRAWIAM WALDEK.” Wpis usunięto.

 

Ofiara cenzury

Pan Waldek Maliniak próbował jeszcze kilka razy publikować w tym samym miejscu. Pisał, że jest nowym mieszkańcem Grodziska Mazowieckiego, obecnie na L4, bo złamał nogę i że szuka salonu tatuażu.

Fejsbuk nie był dla niego przyjazny, ponieważ za każdym razem kasowano jego wpisy. Mimo, że żaden z nich nie naruszał regulaminu. Na stronie GM można publikować rzeczy różne, nie tylko reklamy nażelowanych lub hybrydowych paznokci, czy ogłoszenia, że ktoś sprzeda Opla. Mimo opcji „Dyskusja” uznano, że Waldek Maliniak to fejk, który trzeba konsekwentnie usuwać.

Jednak zabawne wpisy Pana Waldka, któremu wiatr w oczy wieje a mimo tego jest człowiekiem pozytywnym, zostały dostrzeżone przez mieszkańców Grodziska. Sama wypatrywałam jego charakterystycznego „krzyku” dużą literą i oszczędnego stosowania kropek.

Zrezygnowany ostracyzmem adminów założył własną stronę facebookową (przy sporej pomocy kolegi z pracy). Tym razem jego wpisy zostały na miejscu, bo nikt nie mógł ich usuwać poza nim samym.

Ruszyła fala polubień. Miałam w niej niemały udział, uporczywie linkując stronę na nieprzyjaznym Grodzisku Mazowieckim. Moich wpisów nie kasowano, więc spora ilość osób miała okazję sprawdzić, jaką miejscówkę znalazł Pan Waldek.

 

 

Felerna butelka

Chęć kontaktu z mieszkańcami Grodziska (i nie tylko) to efekt zimowego wypadku. Pan Waldek szedł bowiem po flaszeczkę, poślizgnął się i złamał nogę. Uziemiony na chorobowym uznał, że to dobra okazja do przedstawienia się i poznania nowych sąsiadów.

Jego blogowa przygoda zbiegła się z czasem wielkiej smuty po wydarzeniach w Gdańsku. Optymistyczne wpisy wyraźnie rozjaśniały oblicza czytającym, którzy chętnie dawali upust swojej sympatii dla autora. Pan Waldek okazał się być osobą aktywną i z ciekawymi pomysłami.

Jednym z nich była chęć statystowania w jakimkolwiek serialu podczas chorobowego. Grodziski szpital gości wiele ekip telewizyjnych, o czym sam zainteresowany musiał się dowiedzieć czekając kilkanaście godzin na SORze na badanie i gips. Ten pomysł szybko wybito mu z głowy – w styczniu szukano statystów wyłącznie do scen na basenie.

Udało mu się zrealizować inny, nieco szalony scenariusz. Mimo kontuzji postanowił pojechać na zawody w skokach narciarskich do Zakopanego. Wybrał się z kolegą Zygmuntem, który de facto jest Stefanem. Swoje nowe imię zawdzięcza zaśnięciu pod kolumną Zygmunta w Warszawie podczas wesołej wycieczki pracowniczej przed wielu laty.

 

Dymy pod Giewontem

Zarówno Zygmunt jak i Pan Waldek podróż spędzili na tylnych siedzeniach auta degustując małe co nieco. Każdy etap przy innym trunku. Taka rodzima wersja prozy „Moskwa – Pietuszki” Jerofiejewa. Samochód prowadziła żona Zigiego.

Wyprawa byłą połączona z próbą swatania Pana Waldka z niejaką Krystyną, koleżanką kierującej. Kobieta nie zrobiła jednak najlepszego wrażenia konsumując w czasie drogi kanapki z jajkiem i rzeżuchą. Mimo, że oferowała je na zagrychę. Wesoły kwartet nawiedził miejsca ważne – panowie jednak nie zdecydowali się na wizytę na Jasnej Górze ze względu na brak trzeźwości. Darowali sobie również wizytę na grobie rodziców Krystyny pijąc za zbawienie ich dusz.

Zakopane powitało bohaterów wyśrubowanym cennikiem taksówek (panie odmówiły podwożenia pijaków) i przyjaznym towarzystwem podczas skoków narciarskich. Pan Waldek odnotował, że bez problemu dwukrotnie dostał się do strefy kibica mając ukrytą w gipsie flaszeczkę. Miał też okazję zobaczyć z bliska Svena Hannawalda i pobić własny rekord w piciu grzańca – z 8 sztuk poszybował do 18.

Przygoda zakopiańska zakończyła się dość niespodziewanie o 4 rano. Głód nikotynowy podpowiedział Panu Waldkowi palenie w pokoju a mróz przymknięcie okna. Skończyło się uruchomieniem alarmu i natychmiastowym wyrzuceniem  kłopotliwych gości z pensjonatu.

 

Gerda i Helmut od szparagów

Pan Waldek to bezdzietny wdowiec, pochodzący z Suwałk. Podczas służby wojskowej w Giżycku miał przyjemność dzielić łóżko piętrowe z Januszem Panasewiczem z zespołu Lady Pank. Czytuje Sławomira Kopera („Alkohol i muzy”) oraz namiętnie ogląda serial „Ranczo”, którego wszystkie odcinki zgromadził na DVD. Bezsenność, jak i inne przypadłości leczy alkoholem.

Po flaszeczkę i drobne sprawunki jeździł rowerem. Postanowił jednak zmienić środek lokomocji, odświeżając przy okazji stare znajomości pod Monachium. Niejaki Helmut wraz z żoną Gerdą udzielili mu schronienia na czas, gdy wraz z kolegami szukał samochodu dla siebie. Gospodarz to były pracodawca Pana Waldka, który lata temu zatrudniał go przy zbiorze szparagów.

Podczas jednej z zakrapianych rozmów wyszło, że Helmut nieźle oszukiwał Pana Waldka płacąc mu dużo mniej, niż powinien. W ramach zadośćuczynienia wręczył mu 500 euro i bilety na trwający właśnie konkurs lotów w Obersdorfie. 

Panu Waldkowi udało się kupić wymarzony samochód Audi A4 (beemką jeżdżą tylko chłystki). Auto skomplementował krótko: „JEZDZI SKRECA HAMUJE A CO NAJWAZNIEJSZE MA GRZANIE DUPY.”

 

SEO amator

Pan Waldek Maliniak pisze swojego bloga od trzech tygodni. Pięknie wchodzi w interakcje z czytelnikami, choć o tym, jak fachowo generować ruch na stronie w mediach społecznościowych pewnie nie wie nic. Geniusz – amator.

Na pytanie, dlaczego krzyczy kiedy pisze (Caps Lock nieustanny) odpowiedział : „JA NIESTETY ZA MŁODEGO PIŁEM DENATURAT I TROCHĘ WZROK MNIE SIĘ POPSUŁ I WOLE PISAĆ DUŻYMI LITERAMI ŻYCZĘ UDANEGO DNIA POZDRAWIAM WALDEK„.

Czytelnikowi, żalącemu się, że skończyła mu się w domu ostatnia flaszka zagaił: „PANIE JAKUBIE CIĘŻKA SPRAWA PROSZE POSZUKAC REZERW FEDERALNYCH JAKO PRAWDZIWY POLAK COS POWINNO BYC POZDRAWIAM WALDEK„.

Blog najbardziej pozytywnego, drobnego pijaczka, jakiego znam, polubiło już ponad 3000 osób. Sam zainteresowany utworzył wydarzenie „W 2019 WYPIJĘ FLASZKĘ Z WALDKIEM”. Piję niewiele, ale jestem zainteresowana.