Wydarzenia

Pechowy Kordian

Teoretycznie kampania samorządowa jeszcze się nie rozpoczęła. Praktycznie aktywność niektórych polityków sprawia, że już można mieć ich serdecznie dość.

Niektórzy do bieżących wpadek dokładają te dawniejsze, które kiedyś przeszły bez większego echa.

 

Zabić się dla Trzaskowskiego

Prawie 10 lat temu siedziałam w polityce, relacjonując ją jako dziennikarka serwisowa. Kampanię przed wyborami do Parlamentu Europejskiego oglądałam jednym okiem, bo na szczęście nie musiałam o niej pisać.

Nie zwróciłam więc uwagi na megalomański spot nieznanego wówczas Rafała Trzaskowskiego.

Widzimy na nim egzekucję Michała Żebrowskiego, który ginie za… Rafała Trzaskowskiego. Umierając, woła: „Za Rafała!”. Po rozstrzelaniu pada pytanie retoryczne: „A co ty zrobisz za Rafała?”

 

Mętne tłumaczenie

Trudno zrozumieć, jaka idea przyświecała twórcom tej kuriozalnej reklamówki wyborczej. Klip przywodzi na myśl różne skojarzenia, ale wśród nich dominują te, związane z egzekucjami Polaków podczas II Wojny Światowej.

Sam Żebrowski tłumaczył, że było to nawiązanie do… Kordiana.

„Biorąc udział w tym spocie nie przypuszczałem, że 10 lat później ktoś ośmieli się próbować nadać mu inny sens. Rzeczywiście dałbym się zabić za Rafała, problem w tym, że spot ten nawiązywał do mojej roli… Kordiana i nie ma nic wspólnego z kontekstem jaki niektórzy próbują mu dziś nadać. Posługiwanie się kampanią sprzed 10 lat i łączenie jej z obchodami Powstania Warszawskiego jest wredne, przebiegłe i kłamliwe.”

Całkiem możliwe, że pluton egzekucyjny sprzed 10 lat właśnie rozstrzelał na miazgę kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego.

 

Nie taki ciemny lud

Internety zawrzały. W tym strona samego Żebrowskiego.

„No nie, takich rzeczy się nie robi – nawet dla przyjaciół.”

„Tylko ostatnie bydlę naigrywa się z aktu śmierci patrioty za ojczyznę. W kraju w którym miliony zginęły pod ścianą”.

„Pan udaje głupka czy został Pan o to jako aktor poproszony? Kontekst spotu jest oczywisty. Ściana, strzały, okrzyk, kojarzący się z okrzykiem kolejnych pokoleń powstańców, ale również ludności cywilnej.”

„Łatwo zasłonić się swoją interpretacją performance’u, ale jest to słabe. Szkoda, że Pana przyjaciel nie ma odwagi by za to przeprosić i zasłania się Panem.”

„Śmierć przez rozstrzelanie to bardzo zła forma promocji kogokolwiek, tym bardziej w Warszawie. Zamiast się rozpisywać wypada przeprosić.”

„Za Polskę! Z takim zawołaniem ginęli Powstańcy Warszawscy. Żeby tego nie słuchać, Niemcy zalewali im usta gipsem. Wtedy umierali cicho…”

„Powiem krótko, dzisiejsze próby tłumaczenia spotu to dorobione na siłę alibi. Miałkie i głupie w takim samym stopniu, jak celne i trafione skojarzenie per analogia z ofiarami hitlerowskich okupantów.”

 

Kampania po trupach

Moja ocena zarówno spotu wyborczego, jak i tłumaczenia Żebrowskiego (sam Trzaskowski od sprawy umył ręce i odsyłał dziennikarzy do „wieloletniego przyjaciela Michała”) jest jednoznaczna.

Pomysł i komentarze to zamach nie tylko na logikę, ale również wrażliwość, historię i serce.

Powstanie Warszawskie, którego kolejna rocznica przypada dzisiaj, totalne zniszczenie Warszawy, dramat cywilów – to dla wielu ludzi bezdyskusyjne sacrum.

Oczywiście, artysta ma prawo do dokonania pewnej demitologizacji i deheroizacji, czego najlepszym przykładem jest „Pamiętnik z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Ale zasłanianie się Kordianem jest cienkie jak drut włamywacza z przedwojennej Pragi.

W „Kordianie” bohater nie został rozstrzelany (ostatnie zdanie dramatu to: „Oficer go nie widzi… rękę podniósł w górę”), nie palił też papieroska przed plutonem egzekucyjnym, co było „luksusem” niektórych skazanych podczas wojny, w tym powstańców z 1944 roku.

 

 

Nieciekawa moda

Większość aktorów i piosenkarzy od jakiegoś czasu lubi być uwikłana politycznie.

Wydaje im się, że kupujący bilety na ich koncert lub spektakle chcą również słuchać ich opinii na każdy medialny temat, od „wolnych sądów” po bojkotowanie hodowli rasowych psów i kotów.

Nic bardziej błędnego.

Praktyka pokazuje, że osoby publiczne najlepiej prezentują się cytując cudze teksty. Własne sprawiają im o wiele większą trudność. Podobnie jak złośliwa polska ortografia.

Mam wrażenie, że sami „magistrowie sztuki” za bardzo przejęli się słynną holoubkową inteligencją i kulturą. Niestety, obecni dyplomowani sztukmistrze nawet w małej części nie dorastają do poziomu mistrza Gustawa. Jego rzeczywiście miło było słuchać. Choć on sam miarkował swoje wypowiedzi.

 

Post scriptum

Panie Żebrowski, pewnych rzeczy się po prostu nie robi. Nawet za cenę otrzymania teatru.

Krótko po żenującej kampanii wyborczej powstał Teatr 6 Piętro. Miasto wyremontowało za pieniądze podatników podobno prywatną scenę.

Pierwszy spektakl odbył się w marcu 2010 roku.

Przypadek?