Varia

Najbardziej nielubiana monarchini

Gdybym musiała zdawać obowiązkowo matematykę na maturze, najprawdopodobniej miałabym problem z uzyskaniem średniego wykształcenia. Szczęśliwie ominęły mnie edukacyjne eksperymenty, które próbują wymusić na humaniście posiadanie nawet podstawowej wiedzy matematycznej. Matematyka jako „królowa nauk” to dla mnie najbardziej samozwańcza monarchini. Jest odpowiedzialna za 25% niezdanych zeszłorocznych matur.

 

Zmora humanisty

Już „Mały książę” uczy, że „światem dorosłych rządzą liczby”. Zgadza się. Jednak trudno dziś znaleźć osobę, która nie potrafi liczyć. Po co więc uczyć się bardziej skomplikowanych działań?

Wbrew temu, co słyszałam od wszystkich nauczycieli matematyki, sinus i cosinus nigdy do szczęścia nie były mi potrzebne. Dlatego teza o użyteczności matematyki w życiu codziennym jest trudna do obronienia. Zarządzanie domowym budżetem to bardziej kwestia umiejętności oszczędzania nie sprawnego liczenia. Z kolei ilość glazury, potrzebnej do łazienki może mi wyliczyć pan z Castoramy.

W szkole można nabyć głównie umiejętności rachunkowe. Z matematyką bardziej abstrakcyjną boleśnie zderzają się dopiero studenci politechniki, którzy nie bardzo wiedzą, jak się w tych nowych rewirach odnaleźć.

 

Mało potrzebna królowa

Podobno matematyka uczy logicznego myślenia. Jednak powszechna edukacja matematyczna ma niewiele ponad 200 lat. Czy to oznacza, że wcześniej nasi przodkowie nie myśleli logicznie? Do skomplikowanych obliczeń, które były podstawą chociażby architektury, wystarczyła garstka wtajemniczonych.

Przez wiele wieków nikomu nie przyszło do głowy, aby na siłę uszczęśliwiać ludzkość liczbami. Logiczne myślenie trenowano również innymi przedmiotami, na przykład filozofią czy łaciną. Może zatem warto zredukować nauczanie matematyczne na korzyść tych dwóch przedmiotów? Albo po prostu nie wymagać od wszystkich bez wyjątku sprawnego operowania ciągiem arytmetycznym i geometrycznym? (przykład z tegorocznego arkusza maturzysty).

 

Złośliwy finał

Jak bardzo „przydatne” potrafią być obliczenia matematyczne, uświadomił mi wycinek z przedwojennej gazety, udostępniany w mediach społecznościowych. Jeden z Anglików obliczył, że w roku 2139 cały świat będzie się składał tylko z samych wariatów. Nie są to żadne przepowiednie ani też jakieś dociekania, tylko ściśle matematyczne obliczenia. W roku 1859 wypadał 1 wariat na 535 zdrowych, w roku 1897 jeden wariat już tylko na 312 zdrowych. Dalej rozwija się stosunek następująco: w roku 1926 – 1:150, w roku 1977 będzie 1:100,. Idąc zaś tym sposobem liczenia dochodzi się do wniosku, że w roku 2139 cały świat będzie się składać z wariatów. Te obliczenia są dokonane ściśle matematycznie. Jak można więc nie wierzyć?”