Dziennikarstwo

Herod baba

Krótka historia pewnej licytacji. W ramach WOŚP do wygrania był jednorazowy udział w programie „Szkło kontaktowe” w charakterze komentatora politycznego. Zwycięzca miał poprowadzić program z wybranym przez siebie prowadzącym. Licytacja odbywała się za pośrednictwem Allegro Charytatywni i zakończyła wynikiem 30,8 tys. zł. Kwotę wpłacono, jednak od połowy stycznia, kiedy ją rozstrzygnięto, w „Szkle” nie pojawił się zwycięski komentator. Wywołało to lawinę pytań od widzów.

 

Panika w redakcji

Okazało się, że występ w odcinku wylicytowała Małgorzata Daniszewska, prywatnie żona Jerzego Urbana. Jednak nie pojawi się w programie, ponieważ, jak poinformowała stacja, jej mąż oczekiwał od redakcji zareklamowania tygodnika „Nie”.

„Wszystkie pieniądze, które wpłacono zostały zwrócone. Nie każdy potrafi się bawić, a my nie możemy oddawać naszych łamów po to, żeby ktoś reklamował swoje pismo” – stwierdził Tomasz Sianecki podkreślając, że „Szkło” nie jest słupem reklamowym.

Sprawa zrobiła się kuriozalna. Licytacja była dostępna dla wszystkich, jednak już po jej zakończeniu okazało się, że niekoniecznie. Urban zaprzecza, że jego żona miała zamiar cokolwiek reklamować. Twierdzi również, że redaktorzy spotkali się z nią w siedzibie TVN i zaproponowali wcześniejsze nagranie odcinka, a nie obecność w studiu na żywo. 

 

Inna wersja live’a

Sama zainteresowana powtarzała, że wylicytowała udział w audycji na żywo i tylko taki ją interesuje. Napięcie rosło do tego stopnia, że w sprawie musiał się zebrać zarząd stacji. Wyraził zgodę na występ na żywo, ale po podpisaniu licznych dokumentów.

Uczestniczkę zobowiązano między innymi do „niepropagowania działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym; powstrzymania się od wypowiedzi, które zawierają treści nawołujące do nienawiści lub są dyskryminujące ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość, obrażające uczucia religijne, popierające radykalne postawy społeczne lub głoszące takie poglądy; nie podejmowania działań lub nie używania słów (lub gestów) powszechnie uznawanych za obraźliwe; nie prowadzenia jakiejkolwiek działalności kryptoreklamowej, komercyjnej, promocyjnej”.

 

Magister non grata

Bezprecedensowe środki bezpieczeństwa. Wiem, Daniszewska to herod baba, ale żeby aż tak się jej bać? Lista do podpisania to za mało. W razie niesubordynacji audycja miała zostać przerwana w każdej chwili. Wychodzi na to, że „magister Daniszewska”, jak mówi na nią mąż, ma PR gorszy niż Ali Agca.  

Trudno przepadać za Urbanem. Jego żony nie znam. Łączy nas tylko wykształcenie dziennikarskie. Z urody to taka ładniejsza Ilona Łepkowska, choć o wiele bardziej pyskata. Urban i jego żona są mi mentalnie obcy.

Jednak zwykła przyzwoitość dziennikarska wymaga, aby osoba, która wygrywa licytację, miała okazję do skorzystania z obiecanego bonusu.

Nie zmienia się zasad gry po jej zakończeniu. Nie kombinuje w momencie, kiedy orientujemy się, że przed nami trudny przeciwnik. „Szkło kontaktowe” nie tylko straciło na wiarygodności, ale jeszcze nolens volens stało się słupem reklamowym dla „NIE” nawet bez wizyty Daniszewskiej.